Prezydent Gdańska pozwała właściciela znanej ogólnopolskiej sieci sklepów i firmę ochraniającą placówki. Chodzi o upublicznienie nagrania z monitoringu, na którym widać, jak Aleksandra Dulkiewicz w asyście dwóch ochroniarzy i swojego asystenta kupuje alkohol. Film cztery lata temu krążył w internecie.
W piątek przed gdańskim sądem okręgowym odbyła się pierwsza rozprawa. Pozwani nie zgodzili się na ugodę. Prezydent Gdańska została przesłuchana zdalnie, bo ma zwolnienie lekarskie. Aleksandra Dulkiewicz mówiła, że skutki tamtego wydarzenia odczuwa do dziś.
– W sobotę wrzuciłam do internetu film pokazujący, że dochodzę do zdrowia i uczę się ponownie chodzić. To było cztery lata po zdarzeniu. Około jednej czwartej komentarzy internautów pytała, czy noga została złamana po wypiciu, czy było dzisiaj pite, czy była krówka itd. Do tej pory mój wizerunek, zarówno jako osoby prywatnej, jak i publicznej, jest z tą sprawą nieustannie łączony – podkreślała.
Sąd odroczył rozprawę do 21 listopada. Aleksandra Dulkiewicz i jej asystent domagają się m.in. przeprosin w ogólnopolskich mediach oraz wpłaty przez pozwanych 50 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Wspólnoty Burego Misia spod Kościerzyny. Pozwani nie chcieli komentować sprawy. Wnosili o oddalenie powództwa, bo – jak twierdzą – przeprosili już prezydent Gdańska.
Grzegorz Armatowski/ua








