Nurkowie z grupy Baltictech zidentyfikowali na dnie Zatoki Gdańskiej, pomiędzy wejściem do portu w Gdyni a torpedownią w Babich Dołach, wrak brytyjskiego bombowca Avro Lancaster z czasów II wojny światowej. Samolot spoczywa na głębokości 11 metrów – powiedział nurek Tomasz Stachura.
Informację o obiekcie zalegającym na północ od Gdyni nurkowie otrzymali od Marynarki Wojennej. – Na początku nie wierzyliśmy w tę wiadomość, ten teren był wielokrotnie badany. I dopiero tydzień temu mieliśmy okazję tam zanurkować i ku naszemu zaskoczeniu faktycznie na dnie trafiliśmy na resztki dużego samolotu czterosilnikowego – powiedział lider grupy Baltictech, nurek Tomasz Stachura.
NADAL SĄ TAM SILNIKI
Oględziny elementów maszyny spoczywających na dnie umożliwiły jej szybkie rozpoznanie na miejscu. – Nadal są tam silniki i łopaty od śmigieł. Silniki to były tak zwane V12 rzędowe, co bardzo szybko dało nam możliwość identyfikacji, że to jest brytyjski Lancaster – zaznaczył Stachura.
Pierwotne hipotezy łączące wrak z alianckimi nalotami dywanowymi na bazę Kriegsmarine z lat 1943–1944 zostały wykluczone w wyniku analizy raportów o stratach. Z ustaleń w brytyjskich archiwach wynika, że samolot został strącony z małej wysokości podczas zrzutu min morskich w sierpniu 1944 roku, a cała załoga zginęła.
– To jest z 99-procentowym prawdopodobieństwem ta jednostka. Szukamy dalej, bo może uda nam się dojść do nazwisk załogi, może tam byli Polacy – podkreślił nurek.
PEŁNA OCHRONA NAD MIEJSCEM ZATONIĘCIA
Wskazał przy tym na zaangażowanie jednego z członków grupy – Tomasza Zwary, który wykonał kwerendę, by dotrzeć do informacji o zestrzelonym samolocie.
Procedurę pełnej ochrony nad miejscem zalegania wraku rozpoczął Urząd Morski w Gdyni. Stachura dodał, że pozyskaniem artefaktów oraz ewentualnym wydobyciem elementów maszyny zainteresowane jest Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.
PAP/SG








