Wskrzeszony z martwych zawód golibrody już święci sukcesy, czas na nowe życie kolejnej profesji, a mianowicie… pucybuta.
Młody gdańszczanin otworzył we Wrzeszczu pierwszy w północnej Polsce salon pielęgnacji obuwia. Nie tylko chce w nim czyścić buty, ale też je malować. Bo – jak mówi naszemu reporterowi Igor Ciszkowski – jego zawód to połączenie rzemiosła i sztuki.
KREATYWNE ROZWIĄZANIA
– Po tym, jak otrzymuję parę butów, przystępuję do jej czyszczenia. W tym momencie jest też czas na naprawienie ewentualnych ubytków. Potem decyduję czy chcę przywrócić obuwie do stanu z dnia ich zakupu, czy popuścić wodze wyobraźni i zupełnie je odmienić. Akurat pracuję nad przemalowaniem pary butów sportowych z białych na kolor miętowy. Ale można też eleganckie buty skórzane po prostu odnowić, ale dorobić do nich wyjątkowe sznurowadła, na przykład fioletowe – opowiada Igor.
PROZAICZNY POWÓD
Pomysł na założenie salonu wziął się, jak to bywa w wielu przypadkach, z życia codziennego. – Szukałem miejsca, w którym ktoś zajmie się parą moich butów i okazało się, że poza zwykłymi usługami szewskimi nikt nie oferuje niczego więcej. Poszperałem w internecie i zobaczyłem, że za granicą istnieje mnóstwo miejsc, gdzie z butami robi się mnóstwo ciekawych rzeczy. I pomyślałem, że to może być praca dla mnie – mówi Igor Ciszkowski.
SPECJALNY SPRZĘT
Jego niewielki warsztat, który prowadzi ze wspólniczką, mieści się w podziemiach niewielkiego lokalu przy ulicy Waryńskiego w Gdańsku. Działają dopiero od kilku dni, ale ich firma ButKompany już odebrała pierwsze zlecenia.
– Do malowania używam farby akrylowej. W zależności od obuwia nakładam na nie kilka jej warstw. Ważnym elementem mojego warsztatu jest też prasa kaletnicza służąca do takich bardziej szewskich prac. No i aerograf, czyli niewielkie urządzenie modelarskie do malowania. Można nim tworzyć niezwykłe rzeczy, tylko trzeba umieć się z nim obchodzić – tak Igor oprowadza po swoim warsztacie. Nad ostatnią parą butów pracował kilka godzin.
Podobne salony pielęgnacji obuwia, tworzone przez młodych ludzi z nietypową pasją, zaczęły się już otwierać między innymi w Warszawie.
Maciej Bąk/mili







