Uczenie psa podawania łapy to błąd. Zamiast tego lepiej poprosić, aby przybił nam piątkę

(Fot. Pexels)

Podawanie łapy to jedna z popularniejszych sztuczek, których właściciele uczą psy. Okazuje się jednak, że taki trening niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. W audycji „Psie Porady w Radiu Gdańsk” Agnieszka Kępka, międzynarodowy sędzia kynologiczny i behawiorystka, wyjaśniła, dlaczego lepiej unikać nauki tej komendy.

– Każdy pies uczy się tego w kilkanaście sekund. To polecenie, które wykonuje natychmiast. Możemy pokazać wszystkim znajomym, jak pięknie nasz pies, w naszym mniemaniu, nas słucha. Prawda jest całkiem inna. Kiedy pies bojowy rusza do ataku i chce unicestwić inne zwierzę, kładzie mu łapę na kark. Nauka podawania łapy to nauka błagania psa, aby został przewodnikiem stada i robił z nami co chce. Podniesienie łapy i położenie na naszym kolanie lub ręku to z naszej strony pozwolenie, aby on był panem. Każdy pies jest inteligentny i odbiera to w ten sposób. Poprzez mowę ciała utwierdzamy psa w przekonaniu, że w tym stadzie nasze miejsce jest gdzieś na końcu, a jego na samym początku. Jeśli już bardzo chcecie, to zamieńcie to na „przybij piątkę”. To co innego – podkreśla behawiorystka.

Właściciele czworonogów popełniają błędy również gdy przywołują zwierzęta do siebie. Najlepiej jest bowiem wybrać tylko jedną komendę i stosować ją przez całe życie psa. Międzynarodowy sędzia kynologiczny zaznaczyła też, że jeśli pies nie reaguje na nasze wołanie, nie powinniśmy do niego podchodzić. W ten sposób również uczymy go, że jest „szefem”.

– Często mówicie raz „chodź tu”, raz „do mnie”, a raz „wróć”. Trzeba wybrać jedno słowo i się go trzymać. Zazwyczaj wygląda to tak, że mówicie „do mnie” a pies zaczyna się drapać, węszyć czy szczekać. Wtedy jeszcze raz, zdenerwowani, powtarzamy „chodź tu do mnie”. To niepotrzebne użycie dwóch komend. Jeśli pies wyczuwa, że jesteśmy zdenerwowani, na pewno nie spełni naszego polecenia. Co wtedy robicie? Idziecie do niego. Gdy łaskawie na was spojrzy, to jeszcze go wygłaszczecie i wycałujecie. Kiedy wołamy psa, on musi przyjść do nas. Pójście w stronę psa i krzyczenie lub proszenie go to błąd, tak jak podawanie łapy. To również utwierdza psa w przekonaniu, że człowiek będzie chodzić za nim i nie może być szefem. Skoro nie przyszedł, to „strzelamy focha”, odwracamy się i odchodzimy  – wyjaśnia Kępka.

ua

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj