Nogami wyciska 115 kg, tanecznym krokiem dotarła z Oslo do Gdyni. – Chciałam zwiewać z Polski gdziekolwiek – mówi. Została do dziś. Gościem Piotra Jaconia w audycji Gdynia Główna Osobista była tancerka i aktorka, założycielka Teatru Komedii Vilde Valldal Johannessen. W wieku 19 lat Vilde marząc o pracy aktorki przyjechała do Polski. Polskiego nauczyła się z konieczności, bo – jak twierdzi – mało Polaków rozmawiało po angielsku, ona sama zaś z ograniczeń komunikacyjnych 6 lat temu podjęła decyzję o nauce nadwiślańskiego języka.
ZŁE MIŁEGO POCZĄTKI
– Przyjechałam najpierw do Łodzi, potem do Gdyni. W Łodzi było szaro, ludzie smutni. Młoda dziewczyna z Norwegii nie widziała świata – mówi Vilde. – Dostałam pokój w domu aktora. W środku dziura w podłodze, gdzie biegały karaluchy, bez drzwi, warunki jak z II wojny światowej.
Wtedy przeniosła się do Gdyni. Pierwsze wrażenie? – Super! Ludzie mili, przyjaźni.
WŁASNY TEATR
W pogoni za marzeniami Wilde założyła Teatr Komedii Vall Dall. Charakteryzuje go absurdalny humor, familijność, oraz odwaga w podejmowaniu najbardziej zwariowanych przedsięwzięć scenicznych. Ale prowadzenie prywatnego teatru to niełatwy kawałek chleba. – Szukamy budynku na teatr. Wiemy, że mamy widownię, ludzie nas oglądają, teraz tylko muszą wiedzieć, gdzie nas znaleźć – zauważa Vilde.
Dziś Norweżka mieszkająca w Polsce nie wyobraża sobie przenosin z Polski. – W Gdyni uwielbiam to, że mam miasto, morze i las. No i wszędzie blisko – zakończyła Vilde.
pkat







