Bramkarz jest po to, żeby pomóc zespołowi. A zespołowi walczącemu o utrzymanie pomóc musi, by ta walka miała w ogóle sens. Lechii w Łodzi próbowało pomóc nawet szczęście, kiedy Bartłomiej Pawłowski podchodził do rzutu karnego. Ale chwilę później nawet szczęście nie mogło pomóc, kiedy Bogdan Sarnawski popełniał juniorskie błędy. Lechia z Widzewem przegrała 0:2.
Defensywa Lechii wytrzymała do 39. minuty i pierwszego poważniejszego ataku gospodarzy. Zaczęło się od znakomitego rozprowadzenia akcji na lewą stronę boiska. Spóźniony był Dominik Piła, którego z łatwością ograł Samuel Kozlovsky i podał przed bramkę do Juljana Shehu. Ten bez problemów pokonał Bogdana Sarnawskiego.
DRAMATYCZNA KOŃCÓWKA
W 46. minucie było jeszcze gorzej, bo Anton Tsarenko w polu karnym sfaulował Jakuba Sypka i Widzew miał rzut karny. Ty był klasyczny stempel. Bartłomiej Pawłowski podszedł do piłki, trafił jednak w poprzeczkę. Nie minęła minuta, a Widzew miał rzut wolny w narożniku pola karnego. Lechia nie zdołała nawet wybić dalej piłki. Sarnawski źle ustawił mur, w dodatku nie interweniował przy strzale Frana Alvareza, który trafił do siatki przy bliższym słupku. Zachowanie bramkarza Lechii trudne jest do wytłumaczenia. Szczęście próbowało uśmiechnąć się do biało-zielonych, ale oni zamknęli oczy.
WOW! 😍😍😍
Fran Alvarez zachwyca po raz kolejny! Widzew prowadzi 2:0 z Lechią! 💪
📺 Mecz trwa w CANAL+ SPORT, CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/fa1yNZSDxP
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 4, 2025
0:2 do przerwy było dla Lechii niemal wyrokiem. Tym bardziej, że biało-zieloni nie oddali w pierwszej połowie ani jednego celnego strzału. Na taki czekali aż do 72. minuty. Bogdan Wjunnyk ładnie i groźnie uderzył w kierunku dalszego słupka, korzystając z faktu, że Rafał Gikiewicz był zasłonięty. Bramkarzowi Widzewa trzeba jednak oddać, że interweniował znakomicie. A Widzew wyciągał pomocną dłoń. Znakomite sytuacje marnowali bowiem Sypek i Shehu, obaj mieli wręcz obowiązek trafić do siatki. Trafiali obok, ale Lechia wykorzystać tego nie potrafiła.
Na jej kolejne szanse trzeba było czekać aż do doliczonego czasu gry. Po rzucie rożnym głową uderzył Michał Głogowski, powstrzymał go Gikiewicz, a dobijać próbował Elias Olsson. Z tą próbą bramkarz Widzewa również sobie poradził.
Lechia w Łodzi grała bez dwóch liderów – Camilo Meny i Rifeta Kapicia – ale ich absencje usprawiedliwiać mogą ewentualnie postawę w ofensywie. W obronie dostępni byli wszyscy. Biało-zieloni zagrali jednak w sposób nieakceptowalny, a jak w soczewce widać było to w postawie Sarnawskiego przy golu, który zamknął mecz.
Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 2:0
Tymoteusz Kobiela








