Lechia Gdańsk nie wykorzystała ostatniej szansy. W decydującym o utrzymaniu meczu podopieczni Johna Carvera przegrali na wyjeździe z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza 2:3 i tym samym przypieczętowali swój spadek z piłkarskiej elity.
Przed meczem w Niecieczy scenariusz był jasny: tylko zwycięstwo dawało Lechii realną nadzieję na pozostanie w lidze. Choć Gdańszczanie przystępowali do spotkania jako drużyna ze skuteczniejszą ofensywą, na boisku zupełnie nie było tego widać. Zamiast zdominować najsłabszy zespół w lidze, biało-zieloni od początku wyglądali na sparaliżowanych stawką spotkania.

GDAŃSZCZANIE PRÓBOWALI ODRABIAĆ STRATY
Bruk-Bet Termalica, mimo że sama żegnała się z ekstraklasą, zagrała ze swobodą. Już do przerwy gospodarze prowadzili 2:0 po trafieniach Artema Putiwcewa oraz Rafała Kurzawy. Choć po zmianie stron Lechia próbowała ambitnie odrabiać straty (dwa gole zdobył Tomas Bobcek, w tym jeden w doliczonym czasie gry) defensywa gości była dziurawa jak sito. Bramka Kamila Zapolnika na 3:1 dla Termaliki ostatecznie odebrała gdańszczanom nadzieje na odwrócenie losów tego spotkania.
Na osłodę pozostaje jedynie fakt, że Bobcek, dzięki swojemu dubletowi, został królem strzelców ligi z dorobkiem 20 goli, choć w sobotę zmarnował także rzut karny, który mógł dać impuls do desperackiej walki.

LECHIA PRZEPRASZA KIBICÓW. PAWEŁ KĄTNIK ZE STADIONU W NIECIECZY
– Piłkarze Lechii przez dobre dwadzieścia minut tłumaczyli się swoim kibicom z tego, do czego tutaj doszło. A to było coś niewyobrażalnego. Fatalny mecz, człapanie po boisku, niewykorzystanie sytuacji, niestrzelony karny Tomasa Bobceka, proste błędy w obronie, które powodują, że po trzydziestu minutach Lechia przegrywa zero do dwóch. I obraz, którego nikt by nie wyreżyserował, że Termalica będzie lepsza, że będzie grała znacznie szybciej, żwawiej, że będzie świeższa, że będzie jej się bardziej chciało. Gdańszczanie mogli jeszcze coś zrobić po początku drugiej połowy, kiedy Tomas Bobcek zdobył bramkę na dwa do jednego, kreowali sytuacje, była szansa po strzale głową Michała Głogowskiego, ale to był łabędzi śpiew. Nic więcej nie udało się wykreować. Płaczący asystent trenera Radosław Bella pocieszany przez Rifeta Kapicia – to jest obrazek, który zostanie w pamięci, tak jak te dwadzieścia minut tłumaczeń zażenowanym postawą swoich piłkarzy kibicom Lechii. Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica 2:3. I oba trójmiejskie kluby żegnają się z piłkarską ekstraklasą. To tyle z Niecieczy – komentował prosto ze stadionu Paweł Kątnik.

LECHIA TRZECIM SPADKOWICZEM EKSTRAKLASY
Ostatnia kolejka sezonu 2025/26 przyniosła ogromne emocje na wszystkich frontach. Choć mistrzostwo Polski zapewnił sobie już wcześniej Lech Poznań, to sobota ostatecznie ustaliła kształt tabeli i listę spadkowiczów.
Do I ligi, obok Arki Gdynia i Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, relegowana została Lechia Gdańsk, która po fatalnym meczu przegrała 2:3 i straciła szansę na utrzymanie. Z kolei wicemistrzostwo Polski oraz prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów wywalczył Górnik Zabrze, który efektownie wygrał z Radomiakiem 6:2 w meczu będącym zarazem pożegnaniem z boiskiem legendy futbolu, Lukasa Podolskiego. W europejskich pucharach zobaczymy również Jagiellonię Białystok (Liga Europy) oraz Raków Częstochowa i GKS Katowice, który dzięki remisowi z Pogonią Szczecin zapewnił sobie powrót na europejską arenę po 23 latach przerwy.
RG/PAP/oprac. puch








