Ta historia nie mogła skończyć się inaczej. Kamil Jakubczyk chciał odejść z Arki Gdynia, klub chciał zarobić, a kilka innych chciało u siebie Jakubczyka. Długo mówiono o Widzewie Łódź, ale pomocnik trafił do innego budowanego z rozmachem projektu. Podpisał czteroletnią umowę z Koroną Kielce.
Wojciech Pertkiewicz mówił pod koniec maja w wywiadzie dla portalu Weszło.com, że Arka musi naprawdę dobrze zarobić, by zgodzić się na odejścia swoich dwóch młodych piłkarzy. Na myśli miał Oskara Kubiaka i Kamila Jakubczyka. Ten pierwszy trafił do Slavii Praga, z którą Arka rozpoczęła strategiczną współpracę. Drugi musiał czekać na oferty, bo – jak przekonywał prezes klubu – były zapytania, ale konkretów brakowało. Pertkiewicz budował pozycję negocjacyjną Arki przekonując, że jest gotowa nawet na to, by Jakubczyk odszedł z klubu za rok, bez kwoty odstępnego.
KONKRETNA KORONA KUPIŁA JAKUBCZYKA
Ale w końcu pojawiły się konkrety. Korona Kielce pokazała już latem, że gotówki jej nie brakuje. Wcześniej dokonała szokującego transferu Patrika Hellebranda, teraz do swojej kadry dołączyła Jakubczyka. Według spekulacji Arka zarobi około miliona euro. To nie jest imponująca kwota w skali całej ekstraklasy, ale mowa o piłkarzu, któremu za rok skończyłaby się umowa. Do Gdyni trafił z rezerw Pogoni Szczecin i zanim stał się kluczową postacią musiał długo budować swoją pozycję. Żółto-niebiescy w ciągu dwóch lat otrzymali naprawdę dobry zwrot z tej inwestycji.
Jakubczyk w Arce rozegrał 46 spotkań, strzelił trzy bramki i zanotował tyle samo asyst. Kolejnych poszuka już w koszulce Korony.
Tymoteusz Kobiela








