– Nie mieliśmy sygnałów od portów lotniczych i agentów naziemnych, że OLT nie wywiązuje się z zobowiązań finansowych – mówiła przed komisją śledczą ds. Amber Gold była wicedyrektor Departamentu Rynku Transportu Lotniczego Urzędu Lotnictwa Cywilnego – Anna Kolmas. Przesłuchanie miało związek z wątkiem inwestowania Amber Gold w linie lotnicze OLT Express.
W połowie 2011 r. Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych OLT Jet Air, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.
SZYBKA EKSPANSJA OLT
Anna Kolmas przekonywała, że OLT Express od momentu powstania rozwijało się „bardzo dynamicznie”, w przeciwieństwie do Jet Air, które wcześniej dysponowało tylko dwoma samolotami, z których jeden był zepsuty i przed dokapitalizowaniem przez nowego właściciela było bliskie zakończenia działalności. – Z punktu widzenia ULC najważniejsze było wtedy nie to, kto inwestuje w przewoźnika, tylko to, że w ogóle inwestuje – mówiła.
Po utworzeniu OLT Express „nie było żadnych informacji z rynku – od usługodawców dla tego przewoźnika, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, portów lotniczych pobierających opłaty lotniskowe, agentów obsługi naziemnej – wskazujących, że firma nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań finansowych. Wręcz przeciwnie, były informacje bardzo pozytywne, że ich zobowiązania są płacone na bieżąco” – powiedziała świadek.
Przyznała, że „zdawała sobie sprawę”, iż większościowym udziałowcem OLT jest firma Amber Gold. – Prezes Urzędu nie ocenia pochodzenia środków, które finansują działalność przewoźnika lotniczego – podkreślała.
Na pytanie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wasserman, które dokładnie podmioty informowały o tym, że spółki Amber Gold świetnie wywiązują się ze zobowiązań finansowych, Anna Kolmas odparła, że wynikało to m.in. z kontaktów roboczych z portami lotniczymi, z agentami obsługi naziemnej. – Z tego, co pamiętam, nie docierały do nas takie informacje – mówiła.
– Czyli porty lotnicze oszukiwały urząd, mówiąc, że nie ma zaległości? Czy porty lotnicze nie informowały państwa o zaległościach wobec siebie przez firmy podległe OLT – wtrącił Marek Suski z PiS. – Na pewno pod koniec lipca 2012 r. takie zaległości zaczęły się pojawiać – odparła świadek.
MARCIN P. CIESZYŁ SIĘ „DOBRĄ REPUTACJĄ”?
Kilku posłów, m.in. Jarosław Krajewski z PiS pytało Annę Kolmas, jak to możliwe, że Marcin P. między sierpniem a grudniem 2011 roku był prezesem OLT Expres, tymczasem jednym z wymogów udzielenia koncesji przez ULC jest, co potwierdziła świadek, „dobra reputacja” członków zarządu spółki lotniczej. A wyznacznikiem takiej „dobrej reputacji” jest brak karalności.
Świadek powiedziała, że ULC dopiero w lutym 2012 roku dowiedział się, że P. był prezesem OLT, bo wcześniej nie dotarły dokumenty z KRS, również sama rejestracja władz OLT w KRS trwała długo. Tymczasem we wrześniu 2011 roku, gdy Jet Air zostało dokapitalizowane, nie informowało o zmianie w zarządzie i zmianie większościowego wspólnika – dodała.
Posłowie pytali również Kolmas, czy znała ukazujące się regularnie od 2010 roku materiały w mediach, gdzie pojawiały się m.in. informacje o karalności szefa Amber Gold, a nawet on sam się do tego przyznawał. Świadek nie potrafiła sobie przypomnieć, choć przekonywała, że ULC nie mógł opierać się na artykułach prasowych, bo karalność musi być udokumentowana przez krajowy rejestr karny.
Amber Gold rozpoczęła działalność w 2009 roku. Spółka miała inwestować pieniądze klientów w złoto i inne kruszce, oferując przy tym oprocentowanie wyższe od lokat bankowych. W 2011 roku stała się właścicielem linii lotniczych OLT Express. W sierpniu 2012 roku ogłosiła upadłość i oszukała niemal 19 tysięcy klientów na kwotę ponad 850 milionów złotych.
PAP/IAR/mmt







