Nasze studio plenerowe nadawało z samego serca Kaszub. „Muzyczne Lato z Radiem Gdańsk” w Kartuzach

(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)

Pomorze jest niezwykle urokliwe, skrywa wiele pięknych miejsc, z którymi nierzadko związane są ciekawe historie, i do tego bardzo zróżnicowane. Pokazujemy to w trakcie naszej wakacyjnej, muzycznej podróży. Tym razem nasz wóz transmisyjny dojechał do Kartuz. I właśnie tam, w samym sercu Kaszub, stanęło nasze mobilne studio.

Tematów, które poruszyliśmy w trakcie audycji, było całe mnóstwo: stulecie nadania Kartuzom praw miejskich, działalność tamtejszej biblioteki, która przeniosła się do zmodernizowanego i całkowicie przebudowanego dworca kolejowego, imprezy i rozmaite wydarzenia kulturalno-rozrywkowe organizowane w powiecie kartuskim, festiwale muzyczne, niezwykłe fotografie pokazujące piękno całej okolicy z perspektywy ptaka i wiele, wiele innych.

Jednocześnie cały czas szukamy też Pomorskiego Przysmaku – w Kartuzach spróbowaliśmy, jak smakuje i czym się wyróżnia kaszubski pasztet domowy >>> SPRAWDŹ.

TRANSPORT I KULTURA W JEDNYM MIEJSCU

Mobilne studio Radia Gdańsk stanęło na dworcu integracyjnym w Kartuzach. Dlaczego akurat tam? Ponieważ ten zabytkowy dworzec kolejowy przeszedł całkowitą metamorfozę, został gruntownie przebudowany i zyskał nowe funkcje – między innymi kulturalną. Tu swoją nową siedzibę znalazła miejska biblioteka.

Pierwszym z gości, z którymi rozmawialiśmy, był Mieczysław Gołuński, burmistrz Kartuz. Opowiedział m.in. o tym, jakie zmiany zaszły (i jakie jeszcze zajdą) w stolicy powiatu kartuskiego.

– Wizerunek naszego miasta wciąż się zmienia, a doskonałym przykładem na to jest właśnie dworzec, na terenie którego się znajdujemy. Raz, że jest to jeden z najpiękniejszych dworców w Polsce (obiekt uzyskał to miano w 2018 roku), a dwa, że ma miejsce modernizacja nie tylko całego dworca i otoczenia, ale też dojazdu, linii kolejowej, czyli tzw. „bajpasu kartuskiego”, do Gdańska Wrzeszcza. Równocześnie trwa przygotowanie do elektryfikacji tej trasy i przebudowy infrastruktury kolejowej: staniemy się wyjątkowym miejscem w Polsce, gdzie pociągi będą mogły skorzystać z pewnego rodzaju obwodnicy kolejowej. Będą tu mogły wjeżdżać długie składy, które nie będą musiały być później przestawiane. To spowoduje skrócenie czasu dojazdu. Staniemy się jednym z ważniejszych węzłów kolejowych w Polsce – powiedział burmistrz.

STO TYSIĘCY KSIĄŻEK

Jak już wspominaliśmy, w budynku dworca swoją siedzibę ma miejska biblioteka. Nic więc dziwnego, że kolejnymi rozmówcami Magdy Manasterskiej byli przedstawiciele tej instytucji: Piotr Smoliński, dyrektor Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej, oraz Małgorzata Węsiora, jej kierownik.

Pani Małgorzata przybliżyła nam historię placówki. – Założycielem biblioteki był pan Wadim Lincow. pierwszym czytelnikiem był, też znany w Kartuzach, pan doktor Henryk Kotowski, i tak to się rozwijało. Biblioteka miała swoją siedzibę w różnych miejscach, a od 2018 roku jesteśmy tutaj, na dworcu – opowiadała.

Z kolei Piotr Smoliński skoncentrował się na współczesności. Podkreślał, że dworzec jest bardzo dobrym miejscem na bibliotekę. – Poprzednia lokalizacja również była lokalizacją dobrą, warunki lokalowe były naprawdę przyzwoite. Natomiast tutaj jesteśmy „po drodze”. Kiedy podróżny czy mieszkaniec czeka na pociąg, to przy okazji zajrzy do biblioteki i to jest dodatkowy plus, bo gdyby była gdzieś na uboczu, gdzie byłoby trzeba specjalnie przyjść, to pewnie niewielu ludzi by do nas zaglądało. Dzięki temu rosną też statystyki i myślę, że to czytelnictwo w naszej bibliotece jest na razie na zadowalającym poziomie. Będziemy oczywiście starać się, żeby stawało się coraz lepsze. Mamy sto tysięcy książek o wartości miliona dwustu tysięcy złotych – wskazywał.

WAKACYJNA PRACA DLA DZIECI

Nasze mobilne studio odwiedziła też Małgorzata Paździor-Król, dyrektor Kartuskiego Centrum Kultury. Mówiła m.in. o Jarmarku Kaszubskim, Goldhill Festivalu na Złotej Górze oraz Klubie Dobrego Filmu. Najpierw jednak opowiedziała o zrealizowanym projekcie, przygotowanym z myślą o najmłodszych mieszkańcach.

– W opinii rodziców dzieci były to najlepsze półkolonie. Polegały na tym, że wybraliśmy dwudziestu przedsiębiorców, którzy mieli swoje stoiska w naszym centrum kultury. I dzieci codziennie, przez pięć dni, przychodziły do pracy. Czyli poznawały tajniki poszczególnych zawodów, ale też pracowały. Przykładowo w pracy hotelarza musiały się nauczyć, jak się zakłada pościel na kołdrę i poduszki, pracowały u barbera, dowiadywały się, na czym polegają obowiązki pracownika ochrony, fryzjera, robiły hafty… naprawdę mnóstwo branż. I na koniec dzieci dostawały wypłatę w postaci talarów kaszubskich, później musiały pójść do urzędu skarbowego i rozliczyć się z podatków, w końcu wpłacały pieniądze do banku. Ale był też „sklepik kusiciela”, gdzie było mnóstwo przepysznych słodyczy. Pierwszego dnia dzieci kupowały tego mnóstwo. Ale fantastyczne było to, że później zaczęły oszczędzać – opowiadała Małgorzata Paździor–Król.

LUSTRZANE ODBICIE FESTIWALU SPRZED LAT

Naszym kolejnym gościem była Katarzyna Olszewska, dyrektor artystyczny Kartuskiego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej. Rozmowa dotyczyła oczywiście tegorocznej jubileuszowej edycji tej imprezy.

– W tym roku odbywa się 40. edycja festiwalu. Oczywiście zapraszam na wszystkie koncerty. Pierwszy, inauguracyjny, jest już za nami; miał być niemal lustrzanym odbiciem pierwszego koncertu, który odbył się w 1983 roku. Na organach zagrał wtedy dr Franz Kessler z Niemiec i wystąpił chór z koncertem pieśni maryjnych. W tym roku 3 lipca wystąpił dr Marek Stefański z Krakowa. Tym razem był to organista, koncertujący wirtuoz. Koncert pieśni zaśpiewał chór „Cartusia” z Kartuskiego Centrum Kultury – wspominała.

„MAMY WSZYSTKO, CZEGO DUSZA ZAPRAGNIE”

Kartuzy pod kątem zalesienia są unikalnym miastem na skalę europejską. W takich okolicznościach aparat sam prosi się o zdjęcia. O tym, gdzie znaleźć najlepsze kadry, opowiadał Artur Socha, fotograf i miłośnik serca Kaszub.

– Historia Kartuz bardzo mnie wciągnęła. To wszystko zaczęło się 30 lat temu, kiedy tak naprawdę fotografowałem wszystko, co widziałem. To były jeszcze fotografie analogowe. Negatywy zbieram do tej pory i dalej mogę pokazywać ludziom, jak dawniej wyglądały Kartuzy. 20 lat temu wpadłem na pomysł, żeby fotografować serce Kaszub, a więc Kartuzy, z góry. Jest to jedna z nielicznych miejscowości, gdzie od każdej strony wjeżdża się przez las. A jak to pokazać? Dokładnie 20 lat temu udało mi się wzbić balonem w przestworza  i z kilometra wykonałem wiele fotografii Kartuz i okolic, żeby pokazać ludziom, w jak wspaniałym miejscu mieszkamy. Mamy lasy, góry, jeziora. Wszystko, czego dusza zapragnie – mówił Artur Socha.

Już w sobotę, 23 lipca, będziemy gościć w Pucku. Cała rozpiska naszych wakacyjnych planów dostępna jest >>> TUTAJ.

raf/MarWer/mm

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj