Samorząd województwa pomoże gminie Cewice w walce z niebezpiecznym składowiskiem tekstyliów w Kamieńcu. Ponad 40 tysięcy ton odpadów to ogromne zagrożenie dla środowiska – w tym miejscu dochodziło do pożarów już ponad 30 razy.
Fala upałów spędza sen z powiek mieszkańcom i władzom gminy Cewice. Każdego lata dochodzi tam do pożarów odpadów tekstylnych, które często trzeba gasić tygodniami. Koszty samych akcji gaśniczych obciążyły budżet samorządu na ponad 2 miliony złotych. Koszt uprzątnięcia odpadów to kolejne 50 milionów złotych, dlatego samorządowcy proszą o wsparcie. Marszałek województwa pomorskiego obiecał pomoc w znalezieniu środków.

– To jest tykająca bomba, która może w każdej chwili wybuchnąć. Taki pożar stanowi ogromne zagrożenie, bo jest to potężne składowisko różnego rodzaju materiałów, które wytwarzają toksyczny dym. Nieopanowanie pożaru w pierwszych chwilach zazwyczaj kończy się nawet tygodniową akcją gaśniczą oraz wielkim zagrożeniem dla okolicznych mieszkańców i środowiska – wyjaśnia Jerzy Bańka, wójt gminy Cewice.
PROSZĄ O WSPARCIE RZĄDU
Budżet gminy wynosi 86 mln złotych. Wydanie z niego 50 mln na utylizację kilkudziesięciu tysięcy ton tekstyliów oznaczałoby bankructwo samorządu, dlatego władze i mieszkańcy od lat zabiegają o rządowe wsparcie.

– Problemem są pieniądze. Kiedy mamy spektakularne pożary, które gaszone są tygodniami, skupia się na nas uwaga całej Polski: jest telewizja, radio i posłowie, pojawiają się również obietnice. Jak się to kończy? Najlepiej obrazują to 20-metrowe hałdy, które nadal tu są – ocenia starosta lęborski Tomasz Litwin, który dodaje że żadnego samorządu nie byłoby stać na taki wydatek. Środki z państwowych funduszy ochrony środowiska (np. NFOŚiGW) najłatwiej uzyskać na odpady niebezpieczne, a w przypadku tekstyliów nie ma programów dotacyjnych dla samorządów.
KROPLA W MORZU POTRZEB
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska na uprzątnięcie tego typu składowiska rocznie przeznacza kwotę około 200 milionów złotych, co zdaniem wielu samorządowców jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb. Podobnego zdania jest członek zarządu województwa pomorskiego Adam Gawrylik.
– Tego typu składowiska i rekultywacje terenu pochodzą z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska w Warszawie. Będziemy więc zabiegać jako urząd marszałkowski o dodatkowe środki, aby jak najprędzej usunąć to zagrożenie – zapewnia Gawrylik.

Prognozy upałów spowodowały, że zdeterminowani samorządowcy i mieszkańcy Kamieńca zorganizowali wizytację w pobliżu składowiska, aby unaocznić skalę zagrożenia.
– Te góry odpadów już gniją, jest tam mnóstwo szczurów i robactwa. Tuż za płotem znajduje się las, który w przypadku każdego pożaru jest zagrożony, nie wspominając o mieszkańcach – zaznacza przewodnicząca rady gminy Cewice Marzena Reclaf.
ŁAWA OSKARŻONYCH
Organy państwowe wstrzymują się z finansowaniem zastępczym do czasu wyroku, ponieważ wskazują, że koszty uprzątnięcia powinien pokryć sprawca. Obecnie toczy się proces przed Sądem Okręgowym w Słupsku, w którym cztery osoby: Dariusza Z., Magdalenę Z., Jerzego B. oraz Annę K. oskarżono o nielegalne składowanie tysięcy ton łatwopalnych tekstyliów.

Oskarżonym, oprócz poniesienia kosztów utylizacji odpadów, grozi także kara do 10 lat pozbawienia wolności. Jednak samorządowcy nie wierzą w naprawienie szkód przez oskarżonych, wskazując na skalę procederu. Ich zdaniem w przestępstwo zaangażowanych było znacznie więcej osób.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/kp








