Awaria aquaparku w Redzie, w wyniku której zginęły rekiny, to splot nieszczęśliwych zdarzeń – tak wynika z oświadczenia właściciela obiektu. Pod koniec lipca pracownik obsługi miał omyłkowo zmieszać płyny. Doszło do reakcji chemicznej i wycieku. Ewakuowano 470 osób. Ofiarą awarii były rekiny i część innych ryb, które były jedną z atrakcji tego miejsca.
Operator wyjaśnia, że przez 10 lat zachowywane były najwyższe standardy opieki nad zwierzętami.
„SZCZEGÓLNIE TRUDNY MOMENT”
– Zostały im zapewnione najlepsze z możliwych warunków. Przez 10 lat nie doszło do sytuacji, która wpływałaby negatywnie na ich zdrowie. Jest to dla nas i dla opiekunów szczególnie trudny moment, w którym utracili oni swoich podopiecznych. Co najważniejsze, żadnemu z naszych gości nie stała się krzywda, nie odnotowaliśmy żadnych szkód. Także ubolewamy nad zaistniałą sytuacją, natomiast doszło do splotu niefortunnych wydarzeń, w efekcie czego zwierzęta, które były pod naszą opieką od 10 lat, niestety nie żyją – mówi Krzysztof Król, przedstawiciel Aquaparku Reda.
AQUAPARK JEST OTWARTY
Aquapark przeszedł badania oraz odbiory dokonane przez inspekcje i jest już otwarty. Po zdarzeniu współpracę z operatorem prywatnego obiektu zawiesiły władze Redy.
js/puch
Czytaj też:
Śmierć rekinów w aquaparku. Reda reaguje
Aquapark Reda ewakuowany. Wyciek szkodliwej substancji
Burza po śmierci rekinów w Redzie. Zaskakujące oświadczenie znika z sieci








