Nie będzie zażalenia na decyzję Prokuratury Okręgowej w Słupsku, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie słupskiego ringu. Wniosek w tej sprawie na nadzwyczajnej sesji rady miasta chcieli poddać pod głosowanie opozycyjni radni. Problem w tym że większość rajców nie pojawiła się w ratuszu.
Na sesji pojawiło się zaledwie 10 radnych, przez co posiedzenie zostało zamknięte. Zdaniem radnego Prawa i Sprawiedliwości Kacpra Moroza było to zaplanowanym działaniem.
– Jeśli radni uważają, że nie mamy podstaw do składania zażalenia, to dlaczego nie jeździmy ringiem? Dlaczego inwestycja, która miała kosztować 129 milionów złotych, będzie kosztować ponad 200 milionów złotych? To pytania, na które nie znamy odpowiedzi. Być może byśmy poznali, gdyby radni nie zbojkotowali obrad sesji rady miejskiej – podkreśla Moroz.
– Termin wniesienia zażalenia na decyzję prokuratury prawdopodobnie przepadnie, mija pod koniec tygodnia. Ci, którzy przyszli, chcieli zagłosować, by zaskarżyć to postanowienie, by prokuratura jeszcze raz się nad tym pochyliła – mówi radny Słupsk Wspólnie Adam Sędziński.
Opozycyjni rajcy nie składają jednak broni i zapowiadają złożenie skargi poprzez stowarzyszenie, które ma dysponować dowodami na liczne uchybienia podczas realizacji inwestycji.
Łukasz Kosik/ua








