Taką noworoczną kąpiel pamiętają jedynie najstarsi z gdańskich morsów. W niedzielę o 13:00 fani kąpieli w zimnej wodzie tłumnie weszli do Bałtyku, by powitać nowy rok. Wszystko w wyjątkowych, jak na początek stycznia, warunkach – w wodzie było zimniej, niż na plaży.
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
(Fot. Radio Gdańsk/Roman Jocher)
Na plaży w Jelitkowie było piętnaście stopni Celsjusza, zaś w wodzie od trzech do pięciu. Prawdziwie wiosenne warunki nie odstraszyły jednak fanów morsowania. Ognisko było mniejsze niż zazwyczaj, a rozgrzewka krótsza i mniej intensywna – wejście do wody było jednak trudniejsze, niż zazwyczaj.
– Taka pogoda to nie na morsowanie – tłumnie odpowiadali rozgrzewający się kąpielowicze, wskazując na wodę. – Tam jest zimniej, niż na powietrzu, a powinno być dokładnie odwrotnie: minus piętnaście stopni na zewnątrz i trzy w wodzie. To dobre warunki, kiedy wchodząc do morza przez chwilę jest nam cieplej, niż na zewnątrz. To mobilizuje, żeby zostać w wodzie. Gdy człowiek jest mokry, to jest jeszcze zimniej – można było usłyszeć przy wejściu na plażę.
W TYM ROKU BYŁO SKROMNIEJ
Sama noworoczna kąpiel była inna również z innego powodu. W tym roku klubowicze i ich przyjaciele tradycję podtrzymywali mniej oficjalnie. Nie było nagłośnienia, wygrodzonego barierkami przejścia i wielu zaproszonych gości.
– Mamy epidemię grypy, jest ciągle koronawirus, chociaż niektórzy może już zapomnieli. Zdecydowaliśmy się nie organizować w tym roku większego, oficjalnego wydarzenia, bo dbamy o zdrowie. Taki jest przecież sens morsowania: hartowanie organizmu i nabywanie odporności. Jeśli przy okazji będziemy się zarażać, to zaprzecza to idei całej zabawy – odpowiadają klubowicze pytani o skromniejszą oprawę.
Wejście do wody odbyło się jednak jak zawsze – z uśmiechami na twarzy około 50 osób, nie tylko z Gdańska, odbyło kilkuminutową kąpiel. Jedni krócej, inni dłużej – każdy na swój sposób mierzył się z lodowatą wodą.
NIEMAL PÓŁWIECZNA TRADYCJA
– Ja pamiętam, jak w 1973/74 roku zaczynaliśmy pierwsze kąpiele małą grupką. Był śnieg, był srogi mróz i na samą myśl o rozebraniu się robiło się zimno. To były zimy i to są wspomnienia, które już nie wrócą. Ja miałem wtedy 24 albo 25 lat – wspomina Wiesław Januszewicz, który z zimowymi kąpielami skończył po emigracji do Stanów Zjednoczonych.
– Emigrowałem do San Diego w Kalifornii, mieszkałem tam 30 lat. Tam nie ma warunków do morsowania, bo tam jest zawsze ciepło. Ktoś, kto chce poczuć tą przyjemność i zaznać zdrowia bez tabletek czy innego leczenia, powinien spróbować. Mnie namówił do tego mój przyjaciel Żenia, za co mu dziękuję i zawsze go ciepło wspominam – opowiada.
Noworoczna kąpiel w Zatoce Gdańskiej to tradycja Gdańskiego Klubu Morsa, kultywowana od niemal półwiecza.