Radio Gdańsk odwiedziło Uniwersytet Pomorski w Słupsku z okazji zorganizowanego tam Dnia Nauki i Sportu. Nasze plenerowe studio stanęło po środku tzw. kampusu zielonego, jednak w audycji „Bądź Zdrów” przenieśliśmy się do wnętrza budynku uczelni – tzw. zamku, który studenci czule nazywają „Hogwartem” – a konkretniej do Instytutu Nauk o Zdrowiu.
Tam Tatiana Slowi rozmawiała z dyrektorem Instytutu Nauk o Zdrowiu prof. Moniką Waśkow, fizjoterapeutą i wykładowcą mgr. Damianem Kotem oraz lekarką Dianą Przeworską.
SZEŚĆ KIERUNKÓW MEDYCZNYCH I OKOŁOMEDYCZNYCH
Jak wyjaśniała prof. Waśkow, w instytucie studenci kształcą się na sześciu kierunkach: zarówno w systemie stacjonarnym, jak i niestacjonarnym.
– Od 2002 roku, na ówczesnej Akademii Pomorskiej w Słupsku, obecnym Uniwersytecie Pomorskim w Słupsku, rozpoczęło się kształcenie na kierunku pielęgniarstwo. Oczywiście trwa ono do dziś, zarówno na studiach pierwszego, jak i drugiego stopnia. Kolejny kierunek, który został uruchomiony dwa lata później, to ratownictwo medyczne. Tutaj również mamy kształcenie zarówno w systemie stacjonarnym, jak i niestacjonarnym. Jeśli chodzi o kolejne kierunki medyczne, to pierwsza była fizjoterapia. Tutaj przedstawicielem, wykładowcą jest magister Damian Kot. Na początku kształciliśmy w systemie trzyletnim, potem zmieniło się ustawodawstwo i w tej chwili mamy w Polsce pięcioletnie, jednolite studia magisterskie. Od paru lat mamy też położnictwo. Mamy oczywiście też tzw. kierunki około medyczne. To dietetyka i kosmetologia – wyjaśniła.
JAK TRWOGA, TO DO… FIZJOTERAPEUTY – LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ, NIŻ LECZYĆ
Zazwyczaj jest tak, że do fizjoterapeuty idziemy, kiedy coś nas boli. Mgr. Damian Kot podkreślał jednak, że fizjoterapia zajmuje się nie tylko problemami, chorobą, leczeniem czy usprawnianiem wtedy, kiedy coś się stanie, ale również profilaktyką.
– Faktycznie konsultacja z fizjoterapeutą wtedy, kiedy jeszcze nic mi się nie stało i zupełnie nic mnie nie boli, też jest zasadna. Taki pacjent może być na przykład wcześniej przygotowywany do zabiegu operacyjnego. Nasza konsultacja może mu bardzo pomóc, jeżeli chodzi o okres pooperacyjny. Możemy nauczyć pacjenta, jak ma siadać, wstawać z łóżka, jak ćwiczyć, jak się poruszać. Takie przygotowanie również będzie miało na celu zminimalizowanie ewentualnych problemów z układem ruchu. Świadomość i chęć konsultacji z fizjoterapeutą pracownika biurowego, który wiele lat spędza pracując w pozycji siedzącej, może przeciwdziałać wystąpieniu np. bólów kręgosłupa. Często jest tak, że wakacje, okres letni przypomina nam, że wcześniej się ruszaliśmy i faktycznie są osoby, które zaczynają wracać do jazdy na rowerze, chcą biegać, truchtać, pływać. Konsultacja będzie pomagała uniknąć problemów takich jak kontuzje, urazy narządu ruchu. Fizjoterapeuta będzie też potrafił uczulić, na co zwrócić uwagę, żeby się nie przetrenować. Na pewno podpowie, jak ważna jest regeneracja, odpoczynek i dobre nawodnienie – tłumaczył.
SIBO, IMO I ISO
W drugiej części do rozmowy dołączyła lekarz Diana Przeworska, która jest doktorantką u prof. Waśkow i razem prowadzą badania nad SIBO, IMO i ISO.
– SIBO to przerost flory bakteryjnej w jelicie cienkim. Przez wiele lat funkcjonowało to pod wspólną nazwą, natomiast badania naukowe prowadzone nad tym problemem pozwoliły nam dokonać charakteryzacji mikrobioty, która nadmiernie rozwija się w jelicie cienkim. Dzisiaj już wiemy, że możemy wyróżnić SIBO, czyli obecność bakterii w jelicie cienkim, które żywiąc się tym, co jest w naszym jelicie cienkim, z dużą ilością węglowodanów, fermentują je i wytwarzają wodór. Druga grupa to jest IMO: grupy organizmów, w zasadzie nie są bakterie, tylko archeony, organizmy metanogenne. One w wyniku rozkładu, fermentacji tych węglowodanów produkują metan. Jest jeszcze trzecia grupa: to są również bakterie, głównie z rodzaju Proteus, które w wyniku tych fermentacji produkują siarkowodór. Stąd mamy SIBO, IMO i ISO – wyjaśniała prof. Waśkow.
LECZENIE ŻYWIENIOWE I ELIMINACJA PRODUKTÓW
Lek. Przeworska tłumaczyła, że leczenie żywieniowe jest podwaliną terapii, którą powinni stosować lekarze.
– Tutaj w przypadku wspomnianych jednostek chorobowych jak SIBO, dieta musi być dedykowana do tej jednostki chorobowej: uboga w fermentujące węglowodany. Polega na wyłączeniu czosnku, cebuli, przede wszystkim glutenu. Taka dieta zasadna, eliminacyjna trwa powiedzmy dwa miesiące – mówiła.
Dodała, że każda dieta, która polega na eliminacji produktu spożywczego, na przykład związana z modą, związana z tym, że coś zaszkodziło, powinna być prowadzona pod okiem specjalisty lekarza bądź dietetyka.
– Często pacjenci, którzy eliminują świadomie lub nieświadomie wybrane artykuły spożywcze, w dłuższej perspektywie mogą sobie zaszkodzić. Mają niedobory witaminowe, kolejno ubytek masy ciała lub w drugą stronę – ta masa ciała też może narastać, bo na przykład w diecie mamy za mało białka. Racjonalne żywienie jest jakby podstawą leczenia jednostek chorobowych, z którymi mamy na co dzień do czynienia. Jestem lekarzem rodzinnym, w związku z czym tak naprawdę mam przekrój całej populacji, jeżeli chodzi o pacjentów, których prowadzę – dodała.
Z prof. Moniką Waśkow, mgr. Damianem Kotem i lek. Dianą Przeworską rozmawiała Tatiana Slowi. Posłuchaj:
aKa








