Przedstawia się jako Zbyszek alkoholik. Woli tak, bo nazwisko nic nikomu nie powie. Nałóg zdominował wiele lat jego życia i stał się dla niego granicą, którą musiał i chciał pokonać.
Alkoholikiem stał się w wieku 60 lat. Wcześniej wódka mogła dla niego nie istnieć. Nikt w domu nie pił. Nie było żadnych nałogów. Jego samego nigdy nie ciągnęło go do alkoholu. Miał cudowną żonę, pogodne usposobienie. Uwielbiał ludzi rozmowy i swoją pracę.
Skąd ten nagły „demon” pojawił się w jego życiu? Zbigniew ma na to swoją teorię. Jest to opowieść „ku przestrodze”: nigdy nie możemy być pewni co złego w nas trafi i przygniecie do ziemi.
„PRZESTAŁEM PIĆ. TO CUD”
Kiedy nie mógł przestać pić, walczył jak umiał. Do terapii zachęciła go żona, dzięki niej zapisał się na odwyk. Decyzję o podjęciu leczenia i walkę o siebie podjął w 2014 roku. Nie było łatwo. Pomógł krzyż.
– Niesamowite jest to, co zdarzyło się w moim życiu. A jednak ja przestałem pić. To cud – mówi bohater audycji „Ścieżki Wiary”.
RADIOWY MIKROFON FORMĄ TERAPII
Jest też miłośnikiem naszej rozgłośni. Zna prawie wszystkie audycje i nazwiska dziennikarzy. Radio Gdańsk gra w jego domu na okrągło: pomaga, inspiruje, skłania do refleksji i rozśmiesza o poranku. Mógłby podawać pasma i godziny nadawania radiowych audycji z pamięci. Jego historia zainteresowałaby niejednego radiowego reportażystę.
Radiowy mikrofon to też forma terapii. Radio nie raz mu pomogło. Ma tu wielu przyjaciół. Słucha ich na okrągło.
POMAGA TYM, KTÓRYM NIKT NIE MOŻE POMÓC
Garną się do niego ludzie, którym nikt już nie może pomóc. Bo Zbyszek wie, jak pomóc. Przeszedł piekło. Umie poradzić i podać rękę. Jest na ziemi po to by przeprowadzić innych przez „ich nałóg”. Bo poznał dobrze swój. I jemu się udało.
W rozmowie z Anną Rębas Zbyszek wraca do tego trudnego czasu. Ale dziś mówi o tym ze spokojem. Jest już innym człowiekiem. Chętnie opowiada o tym, co się zdarzyło w jego życiu. Zastanawia się, co go przygniatało i co wyzwoliło słabość charakteru.
Posłuchaj:
Anna Rębas/ua








