Mieszkaniec Gdyni Wojciech Pruński ponownie pobił rekord Guinnessa w najdłuższym kontakcie ludzkiego ciała z lodem. W lodowej skrzyni spędził 5 godzin i 8 minut. Pobił swój dotychczasowy rekord o ponad godzinę.
Rekordzista tłumaczy, że do kolejnej próby inaczej się przygotował. – Wcześniej częściej wchodziłem do wody, jednak tym razem zmieniłem sposób przygotowań. Miesiąc przed wejściem spędziłem dwie godziny w lodzie, a dwa miesiące przed próbą bicia rekordu godzinę. Postawiłem przede wszystkim na regenerację, odpoczynek i przygotowanie mentalne – mówi Wojciech Pruński. – Samo zimno nie stanowi największego wyzwania. Większy problem jest z tlenem. Byłem odpowiednio przygotowany, na miejscu mieliśmy butlę z tlenem, z której skorzystałem. Dzięki temu wyzwanie okazało się znacznie mniej trudne, niż mogłoby się wydawać – wyjaśnia.
POZOSTAŁY FORMALNOŚCI
Na kolejny oficjalny wpis do Księgi Rekordów Guinnessa Wojciech Pruński musi jeszcze poczekać, choć twierdzi, że jest to formalność. – Jestem już wpisany do księgi rekordów świata w Stanach Zjednoczonych, a dokumenty dotyczące rekordu Guinnessa zostały już złożone. W zależności od wybranego trybu – priorytetowego lub standardowego – procedura może potrwać od miesiąca do pół roku. To w zasadzie formalność. Dopełniłem wszystkich wymaganych procedur i mam już w tym zakresie spore doświadczenie – zaznacza.
Bicie rekordu Guinnessa przez Wojciecha Pruńskiego w zeszłym roku było połączone ze zbieraniem pieniędzy na chorą Laurę. W tym roku rekordzista zwracał uwagę na problem alienacji rodzicielskiej. Wydarzenie odbyło się na Słupeckich Dniach Rodziny.
Tymon Nieśmiałek/mk








